wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział 1 "Grzyweczka"

Cześć!!!
Pod ostatnim postem było pytanie. Dwie osoby na  nie odpowiedziało, że chcą OS Wyjazd do Włoch jako opowiadanie, które właśnie postanowiłam napisać. Jest to kontynuacja OS.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^



                                                                 <Ludmial>
-To już. -pomyślałam.
   Pospiesznie wysiadłyśmy z samolotu i udałyśmy się na miejsce zbiórki. Pablo powiedział, że o 19 jest impreza integracyjna w hotelu. Oczywiście ja, Viola i Fede dostaliśmy zaproszenia VIP, w ramach rekompensaty za nocleg. Podziękowałyśmy i ruszyłyśmy do domu Fede. Nie wiedziałam gdzie iść, więc  Viola prowadziła. Po 10 minutach zatrzymałyśmy się. Spojrzałam wymownie na przyjaciółkę.

- A oto królestwo Federa Pasquarelli'ego we Włoszech.- powiedziała z uśmiechem jak gdyby nigdy nic.
-Violka to jest przecież Villa. Nie to, że coś, Ale nie pomyliłaś adresu?-powiedziałam zszokowana.
- Nie, Luśka spokojnie, rodzice Fede są milionerami i kupili mu tą Villę. Choć, lepiej zadzwonimy, żeby ten śpioch się obudził i wpuścił nas do środka.
-Tak... dobrze - wydukałam zażenowana. Nie bywałam w takich luksusach.

                                                                       <Viola>
 Zadzwoniłyśmy dzwonkiem raz, drugi,trzeci...
- Fede otwieraj.- krzyknęłam.
    Usłyszałyśmy huk i po chwili drzwi się otworzyły. Stanął w nich nie kto inny jak mój kuzyn. Miał rozczochrane włosy, zmiętoloną koszulkę i bokserki. Spojrzałam na Lu, która wpatrywała się w greckiego Adonisa. Trzeba mu przyznać, przystojny to on jest.
- Cześć Fede. - powiedziałam, żeby się ocknęli.
- Cześć. Wejdźcie. Poczekacie chwile w salonie? Ja pójdę się ogarnąć? I Violka nie drzyj się tak, bo dziecko sąsiadów obudzisz! - zaśmiał.
- Ale ty przecież nie masz sąsiadów.- zawtórowałam mu.
- No własnie.-zaczął się śmiać ze mnie.
- Debil. - odpyskowałam i dźgnęłam go palcem w brzuch.
- Ale jaki przystojny? Prawda Lu? - spytał Fede, Ludmily.

    Właśnie, Lu stała koło nas, cały czas patrząc na tę idiotyczną sytuację.

- Ja.........może - odpowiedziała  zdezorientowana Lu.
- Dobra spadaj ułożyć grzyweczkę a my zrobimy śniadanie.
- Co? Już mnie nie ma! - krzyknął i znikł za drzwiami łazienki. Musiałam uratować Lu, a wiedziałam, że grzyweczka zawsze pomaga.

                                                              <Ludmila>
O Boziu?! Co to było za pytanie? Zwalił mnie tym z nóg. A może, ja też mu się podobam? Nie wiem czas pokaże. Dobrze, że Violka mnie uratowała. Zaczęłam rozmyślać jak on pięknie wyglądał w tej pidżamie.

-Lu, słuchasz mnie?- zapytał.
-Co? - spytałam. Nie wiedziałam o co jej chodzi. Pogrążona byłam we własnych myślach.
- Od dwóch minut mówie, że trzeba zrobić śniadanie.
- A śniadanie? Już robię.
- No i na reszcie zaczęłaś normalnie gadać.

         Zrobiłyśmy jajecznicę, bo Fede nie miał nic innego w lodówce. Kawaler mieszkający sam?- wszystko jasne. Gdy rozkładałam talerze na stole w jadalni, ktoś zakrył mi oczy.

- Violka, puszczaj!!! - krzyknęłam i zaczęłam się wyrywać.
- A jeśli to nie Violka? - usłyszałam męski głos oprawcy. No jasne te długie palce, wszędzie poznam. To Fede.
-Fede, puszczaj! - zaśmiałam się. Zabrał ręce z moich oczu i zaczął mnie łaskotać.
- Fede, puszczaj! - śmiałam się jak opętana, próbując uciekać z jego silnych ramion.
- A co ja za to będę miał?- spytał zabawnie poruszając brwiami.
-hmm... jeżeli mnie puścisz to? O wiem, Pójdziesz ze mną na dzisiejszą imprezę. Może być?
- Okej umowa stoi.- puścił mnie i razem dokończyliśmy szykowanie stołu.

     Po chwili przyszłam Viola  miską jajecznicy. Postawiła ją przed nami i usiedliśmy do konsumpcji.

  - Smacznego - Powiedziała Viola.
- Dzięki - odpowiedzieliśmy równocześnie. Spojrzeliśmy na siebie i się uśmiechnęliśmy.
- Czy mnie coś ominęło? - Spytała Viola.
- Nie  nic Cię nie ominęło. A właśnie Violu, bo wiesz.....hmmm.... Jak to powiedzieć? - głowiłam się.
- Lu gadaj!
- No dobra. Bo Fede  mnie łaskotał a za koniec łaskotek pójdę z nim na imprezę.
- No to fajnie. Co się przejmujesz? - spytała uśmiechnięta.
-  Będziesz musiała iść na nią sama.
- Spokojnie dla was mogę to robić. Może spotkam jakiegoś przystojniaka?
- Dzięki.

  Kamień z serca mi spał, Federico też jakby się ucieszył. Fajnie, że idziemy razem. Już się nie mogę doczekać.



^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Cześć, cześć. Jestem z  rozdziałem. Pisałam go trzy razy od niedzieli nie miałam prądu. :(
Ale pociesza mnie ze wybił nam miesiąc. To już miesiąc czytacie moje bazgroły. Cieszę się, że ze mną jesteście. Czytacie i komentujecie. Dzięki wam to istnieje.

                                                       !!!!!!!DZIĘKUJE!!!!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz