niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział 3. " Kocham Cię"

                              < Ludmila>
Przedzieram się przez tłum, chcąc odnaleźć Fede. Ale jakby rozpłynął się w powietrzu. Gdzie on jest?
O widzę go, stoi i nad czymś uważnie myśli. Postanowiłam  przyspieszyć kroku.
- O Ludmila? Jesteś. Gdzie byłaś? - spytał.
- Tam stałam. - Pokazałam ruchem głowy. Palcem brzydko.
-Poznałam takiego Jack'a. Życzył nam udanej zabawy. - dopowiedziałam a na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Skoro życzył, to choć potańczymy. - złapał mnie za rękę i prowadził na parkiet.
- A teraz coś wolnego, specjalnie dla par! - zakomunikował wszystkim DJ.
- Fede choć, nie chce tańczyć. - próbowałam odciągnąć chłopaka. Nie chciałam tańczyć kawałka dla par z przyjacielem.
- Wstydzisz się mnie? Wiem, że nie jesteśmy parą, ale jak przyjaciele możemy zatańczyć coś wolnego. Prawda? - poprosił a przy tym tak słodko wyglądał. Nie umiałam mu odmówić.
- No dobra.

Tańczyliśmy wolnego, przytulając się. Nawet  nie wiem jak to się stało? Najpierw tańczyliśmy powoli, ale jednak za rączkę. ( Od Aut. Wiecie o co chodzi) Po chwili od rozpoczęcia tańca przysunęliśmy  się do siebie i tak jakoś wyszło. Szczerze? Przyjemnie uczucie. Ale wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Wolną piosenkę, teraz zastępował szybki kawałek.

- Choć usiądziemy. - powiedział do mnie Federico.
- Okej. - odpowiedziałam zmęczona i  ruszyliśmy na kanapę, stojącą w holu.

Nie wiem ile tak siedzieliśmy, rozmawialiśmy, wygłupialiśmy się. Był nam razem dobrze. Ni stąd, ni zowąd pojawił się przed nami Pablo.

- Dzieciaki. Zmykajcie do domu. Impreza się już skończyła. jutro zajęcia są na 15. Fede, jak chcesz możesz przyjść.
- Na prawdę? Która jest godzina? - pytałam zszokowana.
- 3:30. - odpowiedział Pablo.
- Naprawdę? Choć Fede znaleźć Violette i wracamy.
- Dzięki Pablo. Jutro na pewno przyjdę z dziewczynami. - odpowiedział Fede. Ruszył się z kanapy i szliśmy szukać Violi.
- A zapomniałem, Violetta zostaje dziś u Leona. - krzyknął do nas Pablo.
- Jak to u Leona? - spytał wkurzony Fede. Viole zawsze traktował jak młodszą siostrę.
-Tak, są dorośli i chyba mogą? Zostawcie ją i sami jedźcie do domu, ja się wszystkim zajmę. - powiedział Pablo.
- Fede i co robimy? - tym razem to ja zadałam pytanie. Trochę się bałam, że będe musiała być z nim sama w domu, ale szybko mi przeszło.
- Dobrze. Niech zostanie. Choć Lu, wracamy sami, a z nią jutro porozmawiamy.
- Dzięki i do zobaczenia. - zwrócił się tym razem do Pablo.


                                                            < W samochodzie>
- Znasz tego Leona? - Fede się ciągle dopytywał.
- Dobry z niego chłopak? - wiercił mi dziurę w brzuchu.Widziałam, że się martwi. Viola ma przecież tą swoja pełnoletność, zresztą  obie  jesteśmy  w tym samym wieku.
- Fede spokojnie, nie znam go, ale skoro Viola go polubiła musi być fajny.Poza tym ona jest w moim wiek,  ma swój rozum.
- Ale ty to co innego. Poza tym wiesz jeśli oni tam? No wiesz? - nie mogło mu to przejść przez gardło.
- Jak to ja co innego. Fede spokojnie Viola nie jest głupia. - nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Tak ty to co innego, kiedyś może  się dowiesz.- powiedział i zabawnie poruszył brwiami.
- Brzmi groźnie. - zaśmiałam się.
- Spokojnie. Dzięki, że ze mną jesteś. - Fede niespodziewanie złapał mnie za  rękę.

     Ja nic nie odpowiedziałam. Ta cisza była piękna. To jedno zdanie, może takie pospolite z jego ust brzmiało pięknie. Uświadomiło mi ono, że jednak coś dla niego znaczę.
Po 10 minutach dotarliśmy po Ville. Szczerze zaczyna mi się tu podobać.
      Poszłam do łazienki  się wykąpać i po chwili gotowa do snu ruszyłam do "swojego pokoju". Nie mogłam zasnąć. Cały czas rozmyślałam o Federico.


                                                   < 20 minut później>

Usłyszałam pukanie do drzwi. Wiedziałam, że to Fede. Nikogo innego przecież nie było.
- Proszę. - powiedziałam.
- Mogę wejść? Muszę Ci coś powiedzieć.Nie mogę przez to spać.- spytał nie pewnie. Nie wiedziałam czego się spodziewać.
- Jasne, wchodź. - powiedziałam a on usiadł na moim łóżku. Zapaliłam światło, żeby móc lepiej go widzieć.
Wiedziałam,że  nie może tego powiedzieć.
-Fede no mów, nie obrażę się. - próbowałam dodać mu otuchy.
-Ludmi, ja nie wiem jak to powiedzieć. - mówił zdenerwowany.
- Najlepiej prosto z mostu. - powiedziałam wystraszona. Nie wiedziałam co chcę przekazać.
- Bo ja Cię kocham. - w końcu to powiedział. Spuścił głowę w dół, wyczekując mojej odpowiedzi.
Ja nie mogłam wypowiedzieć słowa. Poczułam nagłe motylki w brzuchu.Byłam po prostu szczęśliwa. Jeszcze nigdy nie usłyszałam od nikogo tych pięknych słów.
- Fede ja.... Ciebie... te...ż koc..ham. W końcu to powiedziałam. Poczułam jak kamień spadł mi z serca.
Federico sie uśmiechnął. Poczułam jak łóżko się porusza a wraz z nim Fede. Po chwili Miedzy moją twarzą a Fede było 5 centymetrów.
- Na prawdę? - spytał z  nie dowierzaniem.
- Tak głuptasie. Już jak byłeś kiedyś u Violi się w tobie zakochałam.
- Kocham Cię. - powiedział i pocałował mnie.
Gdy się od siebie oderwaliśmy, mieliśmy położyć się u mnie spać, lecz Fede zaprotestował.
- Nie choć lepiej do mnie.
- Co? Czemu? - zapytałam  uśmiechem.
- Bo moje jest wygodniejsze. - zaśmiał się.
- Wariat! - powiedziałam i oboje wybuchnęliśmy nie opanowanym śmiechem.
Gdy już się opanowaliśmy ruszyliśmy spać.
- Dobranoc kochanie.
- Dobranoc.



^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Witajcie w ten niedzielny wieczór. Rozdział  nie wiem czy wam się spodoba, choć mam taką nadzieje.
Pozdrawiam cieplutko.




Czytasz = komentujesz = motywujesz


2 komentarze:

  1. Super kochana! czekam na dalszy rozwój akcji :3
    Również ciepło pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział ! + zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń