2 godziny później.
<Fede>
Po śniadaniu dziewczyny powiedziały, że jednak mój pomysł z zakupami był dobry i kupią sobie coś na imprezę. Nie chciało mi się iść, a przecież to ja zaproponowałem, że pójdę z nimi. Fede, głupku! Myśl następnym razem. - karciłem się w myślach. Teraz siedzę i czekam przed przymierzalnią na dziewczyny. Gram w "Happy Jump" - kocham tę grę.
- Fede zbieraj się, to już koniec, idziemy na kawę i do domu. - usłyszałem znudzony głos Lu. Ona też nie lubi zakupów. Kolejna wspólna cecha.
- Jak dobrze. - powiedziałem pod nosem. Wziąłem od dziewczyn torby i ruszyliśmy na kawę.
Ja wybrałem Latte, Lu także a Viola Cappuccino. Zjedliśmy jeszcze po szarlotce i ruszyliśmy do domu, przygotować się na imprezę.
< Viola>
- Fede! Ratuj!!!- krzyknęłam. Nie mogłam zapiąć sukienki a Lu była w łazience. Został mi tylko kuzyn.
- Co? - usłyszałam, a w drzwiach pojawił się Fede.
-Pomóż. Błagam, zapnij mi tą nieszczęsną sukienkę. - zrobiłam maślane oczka.
- I o to tyle krzyku? Daj zapnę Ci, bo mi zaraz dom zdemolujesz.- zaśmiał się ze mnie.
- Hahaha bardzo śmieszne.
Gdy wszyscy byliśmy już gotowi, ruszyliśmy do wyjścia. Zasiadając już w samochodzie, Fede puścił muzykę. Nie słyszeliśmy naszych rozmów, bo nasz kochany Fede nie chciał z ciszyć muzyki. Siedziałam z przodu, więc gdy próbowałam z ciszyć, Fede łapał mnie za rękę , w połowie drogi do guzika i kiwnął głową na "nie". W końcu po kilku, a raczej kilkunastu próbach odpuściłam. W tak głośnym aucie, dojechaliśmy na imprezę.
<Viola>
Po wejściu na salę, Fede przytulał się ze wszystkimi na przywitanie. Po chwili DJ, poinformował, że można zacząć tańczyć. Ja postanowiłam, pójść na łowy i zostawić gołąbeczków samych.
< Ludmila>
Fede witał się ze wszystkimi, Viola gdzieś poszła, a ja stałam jak słup soli sama przy wejściu. Nagle poczułam szturchnięcie. Już miałam upadać na ziemie, kiedy złapał mnie Fede? Nie to nie jego ramiona. Postanowiłam sprawdzić kim ten ktoś jest. Odwróciłam głowę i zobaczyłam jakiegoś chłopaka, który mi się przyglądał.
- Jestem Jack. - przedstawił się.
- A ja Ludmila. - odpowiedziałam i uścisnęliśmy sobie nawzajem ręce.
- Jesteś sama? - spytał.
- Właściwie to przyszłam z przyjacielem. O tam stoi.- pokazałam palcem na Fede. Wiem, że nie powinno sie pokazywać palcem, ale trudno stało się.
- A to nie przeszkadzam piękna. Bawcie się dobrze. Pocałował mnie w policzek i poszedł do barmana.
Ja postanowiłam pójść do Fede, w końcu razem tu przyszliśmy.
< Fede>
Co to był za gość? On pocałował moją Lusie w policzek. Chwila moją? - kurcze nie jesteśmy razem, a ja jestem zazdrosny. Kocham ją jak wariat.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Witajcie!!!
Co tu dużo mówić. Rozdział jest krótki, ale mam nadzieje, że wam się spodoba.
Pozdrawiam cieplutko <3
Czytasz = Komentujesz = Motywujesz
Pocałował cie w policzek!???
OdpowiedzUsuńWow, ale masz fajnie wow ale ci zazdroszcze!!!!!
Jaaaaaaaa!!
Super supcio!!!!!
Zarąbiście!!!!
Yeaaa!!!!
No tam ponosi mnie ostatnio Hahahaha
Rozdział krótki, ale fajniutki hłe hłe hłe hłe
<3
A ja cieplutko CB ❤❤❤❤
Muszę niestety lecić papapa :****
Kocham(przepraszam, że ostatnio nie komentowałam, ale czasem nie daje SE z tym rządy ;(
Ważne że czytam ;)
Dziekuje Pogadamy na gg :)
OdpowiedzUsuń1. Szalejesz z czasami - np. gram, kiedy całość jest w czasie przeszłym.
OdpowiedzUsuń2. - Fede zbieraj się, to już koniec, idziemy na kawę i do domu.
Fede, zbieraj się
3. - Jak dobrze. - powiedziałem pod nosem.
Zabierz kropkę po 'dobrze'
4. Latte, capuchino, mokka to, z tego co wiem, nazwy własne.
5. Błagam, zapnij mi tą nieszczęsną sukienkę. - zrobiłam
Zrobiłam wielką literą.
6. Hahaha bardzo śmieszne.
hahahah, bardzo. No żebyś wiedziała. Niby tak truję o te przecinki, ale u ciebie nie zmieniają sensu. Oryginalny fragment:
- Pomóc pani?
- Nie siadaj. (w znaczeniu 'usiądź, dam radę')
7. - Chcesz kawy?
- Nie dziękuję.
8. z ciszyć
ściszyć - istnieje takie słowo.
9. Nie to nie jego ramiona.
Nie, to nie jego.
10. O tam stoi.- pokazałam palcem na Fede.
O, tam stoi. - Pokazałam palcem na Fede. I gdzie kultura, całą dłonią się pokazuje xd
Ale jak uroczo! Feduś zazdrosny, a Luśka to nie wiem. Skończy z brzuchem i tyle z tego będzie...
Nie szkodzi, nie irytuję się że usunęłaś (większość osób usuwa, mało kto mnie lubi), zwłaszcza że usunęłaś tę pozytwną część. Piszesz dużo lepiej, zauważyłaś? Wcześniej mogłam wypisać trzy razy więcej błędów. Progress jest, no i dystans. Pozdrawiam :)